W połowie lat 80. polscy podróżnicy dokonali czegoś, co wielu uważało za niemożliwe. Piotr Chmieliński i Zbigniew Bzdak, wraz z międzynarodowym zespołem, jako pierwsi w historii pokonali całą Amazonkę – od jej źródeł w peruwiańskich Andach aż po ujście do Oceanu Atlantyckiego. Ponad 6000 kilometrów ekstremalnego spływu kajakiem i pontonem na stałe zapisało się w Księdze Rekordów Guinnessa oraz historii światowej eksploracji.
Jak wyglądał pierwszy w historii spływ Amazonką od źródeł do ujścia?
Wszystko zaczęło się od kultowej studenckiej wyprawy Canoandes ’79 i pierwszego w historii spływu najgłębszym na świecie Kanionem Colca w Peru. Kilka lat później Polacy postawili sobie jeszcze bardziej ambitny cel: spłynięcie całej Amazonki.
Początkowy, górski odcinek rzeki w Andach wymagał nieludzkiej koncentracji i ogromnych umiejętności.
„Wokół wznosiły się ściany o wysokości kilku kilometrów, niejednokrotnie odgradzając nas tak skutecznie od świata, że nawet słońca i nieba nie było widać. O zatrzymaniu się czy wycofaniu nie mogło być mowy (…). Trzeba było odrzucić strach, nie koncentrować się na obawach, tylko stawić czoła żywiołowi.” – opowiadał w programie Miedzy Biegunami w Radiu Kraków Piotr Chmieliński.
Nawet najlepsze przygotowanie techniczne nie chroniło przed niespodziewanymi zwrotami akcji na rwącej wodzie. Chmieliński opowiadał w audycji o sytuacjach na krawędzi życia i śmierci:
„Na górskim odcinku rzeka nie wybaczała najmniejszego błędu. Wywrócenie się w kajaku oznaczało niemal pewną śmierć w lodowatej, pędzącej masie wody rozbijającej się o skały.”

Wyzwania na trasie: partyzantka Świetlistego Szlaku, dżungla i 170 dni na wodzie
Wyprawa z 1985 roku to nie tylko walka z groźnym żywiołem rzecznym, ale także zmagania z niepewnością polityczną. Rejon andyjski był w tamtych latach opanowany przez peruwiańską partyzantkę Świetlisty Szlak, co stawiało uczestników w śmiertelnym niebezpieczeństwie.
„Najtrudniejszy wcale nie był wysiłek fizyczny, ale niepewność. Czasem większe przerażenie niż górskie kaskady budziły lufy karabinów wycelowane w nas z brzegu przez nieufne plemiona lub partyzantów” – podkreślali goście audycji Między Biegunami.
Po pokonaniu najgroźniejszych kaskad nastąpił przełom – zmiana kajaków górskich na morskie oraz ponton i wypłynięcie na ogromne rozlewiska Amazonki w dżungli. W składzie ekipy na różnych etapach znaleźli się m.in. amerykański pisarz Joe Kane (autor słynnej książki „Z nurtem Amazonki”) oraz Tim Biggs z RPA.
Zbigniew Bzdak, który dokumentował całe przedsięwzięcie na fotografii, tak zapamiętał codzienne życie na gigantycznej rzece:
„Na środku Amazonki zawsze był przyjemny chłód i wiatr, a nierzadko potężna ulewa. No i nie docierały tam komary i meszki.”
Zapytany w studiu o relacje w grupie podczas wielomiesięcznego zamknięcia w ekstremalnych warunkach, Bzdak dodał:
„Byliśmy młodymi ludźmi, którzy po prostu uwierzyli, że niemożliwe nie istnieje. Gdy spędza się ze sobą po kilkanaście godzin dziennie na małej przestrzeni, kluczem staje się bezwzględne zaufanie do partnera.”
Finał nastąpił po 170 dniach wyczerpującego wiosłowania u brzegów Oceanu Atlantyckiego, gdy Piotr Chmieliński dotarł do celu kajakiem, a na lądzie i w pontonie towarzyszył mu Bzdak oraz Kane. Chwila ta zapisała się w historii legendarne opowieści:
„Chmieliński wychyla się i nabiera wody w dłoń; podnosi ją do ust. – Słona – mówi.”

Poznaj historię wyczynu Polaków
Jak po latach zdobywcy patrzą na swój wyczyn? Jak wyglądała ich droga od akademickiego klubu kajakowego „Bystrze” w Krakowie na najważniejsze rzeki świata? – wszystko w rozmowie w programie Między Biegunami.










