Choć od lat mieszkają na słonecznej Malcie, w sercu wciąż noszą Podkarpacie – region, który ich ukształtował i do którego regularnie wracają. Karolina Miller i Piotr Andruszko, znani w Internecie jako Rude i Czarne (prowadzą bloga rudeiczarne.pl), to para podróżników, autorów i pasjonatów odkrywania świata z wrażliwością i szacunkiem do lokalnych kultur. Jak sami mówią: – Dorastanie w Podkarpackiem nauczyło nas otwartości, ciekawości świata i szacunku do różnorodności. Karolina i Piotr będą prelegentami 17. Podkarpackiego Kalejdoskopu Podróżniczego i zabiorą publiczność w podróż po naszym regionie w prelekcji pt. „Podkarpackie historie nieopowiedziane” (sobota, 29.11., godz. 14:00, ZEN.COM Expo).
W rozmowie z Kalejdoskopem Podróżniczym opowiadają o swoich korzeniach, inspiracjach i o tym, jak Podkarpacie towarzyszy im w każdej podróży. Zdradzają też, dlaczego mimo tysięcy odwiedzonych miejsc to właśnie rodzinne strony pozostają dla nich najważniejsze.

Kalejdoskop Podróżniczy: Podkarpacie to Wasz dom. Jak obecność tego miejsca w Waszym życiu wpływa na Wasze podróże i sposób patrzenia na świat?
Karolina Miller i Piotr Andruszko: Podkarpackie nas mocno ukształtowało od najmłodszych lat. Oboje pochodzimy z Krosna – Miasta Szkła, a rodzinne tradycje huty szkła nauczyły nas doceniać ręczne rzemiosło, pasję i cierpliwość. To nam zostało – w każdej podróży zwracamy uwagę na lokalnych twórców i artystów. Ale największy wpływ nasze pochodzenie ma na szacunek do różnorodności i otwartość na „inność”. Podkarpackie od wieków jest miejscem przenikania kultur, religii i narodowości – Łemków, Żydów, grekokatolików. Dorastanie w takim środowisku, gdzie inność była czymś naturalnym, ukształtowało naszą wrażliwość i ciekawość świata. Dziś podróżujemy z pokorą i szacunkiem do lokalnych tradycji – w każdym miejscu jesteśmy gośćmi.
KP: Kiedy wracacie po dłuższej nieobecności — co jest pierwszą rzeczą, którą robicie na Podkarpaciu?
KM i PA: Najpierw uściskamy rodzinę w Krośnie – mają pierwszeństwo przed wszystkim. Potem szybko ruszamy w teren, bo ciągnie nas w drogę. Z balkonu rodzinnego domu widzimy Zamek „Kamieniec” i często tam się kierujemy – na spacer, na zachód słońca, w stronę Prządek. Widok rodzinnego miasta, zapach lasu, którego brakuje nam na Malcie, natychmiast budzą emocje. Wtedy zaczynamy planować kolejne wycieczki po regionie, chcąc nacieszyć się wszystkim, co bliskie sercu.
KP: Czy jest tu miejsce, które szczególnie Was inspiruje lub które odwiedzacie regularnie, by „naładować baterie”?
KM i PA: Bez wahania – Beskid Niski i Bieszczady. Dorastając w Krośnie, mieliśmy je tuż obok. Beskid Niski fascynuje ciszą, zielenią, historią i drewnianymi cerkwiami. To region wciąż autentyczny, wolny od masowej turystyki, pełen spokoju. A Bieszczady to dla nas kraina wspomnień – pierwsze górskie wędrówki, Chatka Puchatka, tropienie niedźwiedzi. Dziś najbardziej lubimy mniej znane szlaki, pełne melancholii i śladów dawnych wiosek. Cisza, szept historii i rzeka San dają nam poczucie spokoju i oczyszczenia.

KP: Podkarpacie jest często nazywane jednym z najbardziej niedocenianych regionów Polski. Co według Was powinno przyciągnąć tutaj turystów?
KM i PA: Różnorodność, jakiej nie ma żaden inny region. Podkarpackie leży na styku kultur, narodowości i religii – dawne Kresy, Galicja, Pogranicze. Warto odkrywać każdą z jego krain – Beskid Niski, Bieszczady, Dolinę Sanu i Wisły, Krainę Rzeszów czy Roztocze. Mamy tu Szlak Architektury Drewnianej z ponad 130 obiektami, pierwszą na świecie kopalnię ropy w Bóbrce, flisackie spływy, zamki, podziemne trasy, fortyfikacje, malownicze szlaki piesze i rowerowe. To region kameralny, autentyczny, który daje spokój i pozwala przeżyć prawdziwe emocje.
KP: Wasze książki i opowieści tworzycie z niezwykłą wrażliwością. Czy ta wrażliwość rodzi się częściowo z tutejszej kultury i historii?
KM i PA: Bez wątpienia. W Podkarpackiem chłonie się spokój, uważność i refleksję. Tu historia nigdy nie jest prosta, a losy ludzi uczą pokory i empatii. Ta melancholia i ciepło regionu uczą patrzenia na świat wolniej, z większą wdzięcznością i szacunkiem.
KP: Które doświadczenie z podróży najbardziej przypominało Wam Podkarpacie?
KM i PA: Armenia. Choć odległa, jest nam bardzo bliska. Tamtejsze góry, cisza i monastyry przypominały nam Bieszczady i cerkwie Beskidu Niskiego. W ormiańskiej gościnności odnajdywaliśmy podkarpackie ciepło. Mimo bariery językowej ludzie przyjmowali nas z otwartymi ramionami, a rozmowy przy stole przypominały rodzinne spotkania w domu. Armenia i Podkarpacie łączy też skomplikowana historia i serdeczność mieszkańców.
KP: Jak zmieniła się Wasza perspektywa na „dom” po latach podróży i mieszkania na Malcie?
KM i PA: Dopiero z dystansu docenia się korzenie. Wyprowadziliśmy się z Polski osiem lat temu, ale pandemia pokazała, jak bardzo tęsknimy za rodzinnym miejscem. Dziś każda wizyta w Podkarpackiem to podróż pełna emocji i odkryć. Dostrzegamy więcej, zwracamy uwagę na detale, odkrywamy zapomniane historie. Nasza prelekcja na Kalejdoskopie – „Podkarpackie historie nieopowiedziane” – właśnie temu jest poświęcona.
KP: Festiwale podróżnicze budują społeczność. Co dla Was znaczy powrót na Kalejdoskop Podróżniczy właśnie tutaj w Rzeszowie, stolicy województwa podkarpackiego?
KM i PA: Ogromną radość i wzruszenie. Dwa lata temu opowiadaliśmy tu o Malcie i zostaliśmy przyjęci z wielką serdecznością. Cieszymy się, że ponownie będziemy częścią tego wydarzenia – w miejscu, które jest nam najbliższe. Kalejdoskop to spotkanie światów – bliskiego i dalekiego – a my mamy zaszczyt opowiedzieć o naszym Podkarpaciu, jego tajemnicach i niezwykłości.

KP: Co najbardziej lubicie w spotkaniach z publicznością?
KM i PA: Ludzi i energię, którą dają. Te spotkania to wymiana uśmiechów, emocji, doświadczeń – coś, czego nie da się poczuć online. Publiczność w Polsce, zwłaszcza na Podkarpaciu, jest wyjątkowa – otwarta, ciekawa świata i inspirująca. Takie chwile utwierdzają nas, że to, co robimy, ma sens.
KP: Na koniec — wyobraźmy sobie, że ktoś nigdy nie był na Podkarpaciu. Co mu polecacie?
KM i PA: Warto zacząć od cerkwi i kościołów Szlaku Architektury Drewnianej, szczególnie w Beskidzie Niskim, a także od kościołów UNESCO w Haczowie i Bliznem. Niezwykle ciekawe jest Muzeum Przemysłu Naftowego w Bóbrce – pierwsza na świecie kopalnia ropy – oraz Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku, które pokazuje bogactwo kultur regionu. A jeśli chodzi o przeżycie – wędrówka śladem dawnych bieszczadzkich wiosek to coś wyjątkowego. W ciszy można tam poczuć ducha miejsc, które kiedyś tętniły życiem, a dziś opowiadają historię w szeptach drzew i wiatru.

informacja prasowa
